Wśród zasad dodatkowych w instrukcji widnieje "totalna zmiana", czyli przekazanie przez każdego z uczestników swoich kart osobie z lewej strony. Trzeba zarządzić to w odpowiednim momencie - gdy grający zaznajomią się już ze swoimi kartami i zawartymi w nich informacjami, ale jeszcze nie będą zbyt blisko znalezienia rozwiązania. Jak to wpłynie na rozgrywkę? Czy zrobią to chętnie? Czy zadbają o osobę obdarowaną? Spotkałem się z sytuacją, gdy ktoś przekazał swoje karty dokładnie tłumacząc, które są nieistotne, które już zostały wykorzystane, a które będą jeszcze potrzebne.
Innym pomysłem jest zarządzenie wymiany między kilkoma uczestnikami. Trener prosi o karty 3-4 osoby i wymienia je między nimi. To taka zmiana na mniejszą skalę, dotykająca tylko części zespołu. Większość osób posłusznie oddaje swoje karty. Spotkałem się jednak z odmową. Świat jest zmienny, ale ile z tej zmienności produkujemy sami w swoich zespołach? Ile tworzą niepotrzebnie przełożeni? Czy zawsze trzeba się na to zgadzać?
Moją ulubioną formą dręczenia stwarzania uczestnikom sposobności do doświadczenia zmian w bezpiecznych warunkach jest używanie gier z Multitoola Mini. Większość z nich umożliwia stawianie wielu różnych pytań do jednej gry. Pytam więc: "Jak Halinka miała się z Januszkiem w czwartek?" albo "Który pionek dotarł bliżej mety po danych rzutach kostką?", a po kilku minutach zmieniam pytanie! Tak odrobinkę, ale wystarczająco, by grupa musiała znowu się napracować. I czyja to wina? Klienta? Szefa? Czy da się przed tym ustrzec? A jak sobie poradzić, gdy już się przydarzy?
Samo życie.